"Po raz kolejny Cech Rzemiosł Spożywczych w Bielsku - Białej zorganizował uroczystości związane z obchodami Światowego Dnia Chleba. Święto miejskich piekarzy odbyło się np pl. Wojska Polskiego, a jej organizatorem był Adam Wykręt - właściciel pobliskiej piekarni. Uroczystego otwarcia imprezy dokonał prezydent Bogdan Traczyk, a ks. prałat Jan Sopicki - proboszcz parafii Opatrzności Bożej w Białej pobłogosławił chleby wypieczone z tegorozcnych zbiorów. Dzień Chleba to święto pracowników ok 50 piekarń znajdujących sie w Bielsku i okolicach, ale także młynarzy i uczniów zgłębiających tajniki produkcji pieczywa. A sztuka to dziś nie lada, bo trzeba nauczyć się wypiekania ponad 20 rodzajów chleba. Tym razem uroczystość była dużo skromniejsza niż w zeszłym roku - bez orkiestry i barwnych przemarszów. - Uroczystość taka, jaka i sytuacja gospodarki w kraju - powiedział nam Mieczysław Izydorczyk - starszy Cechu Rzemiosł Spożywczych. Dla mieszkańców bielscy piekarze przygotowali piękne stoisko oraz poczęstunek, obficie dzieląc się z bielszczanami nie tylko chlebem, pieczywem i ciastkami, ale także pieczonymi kiełbaskami i napojami."
Magazyn Ratuszowy
nr 19/198
20 września 2002
"Adam Wykręt uważa się za bielszczanina, choć urodził się w Międzybrodziu i mieszkał tam do 14 roku życia. W młodości chciał być leśnikiem, ale zniechęciła go konieczność wyjazdu i pobytu w internacie. Dostał się do szkoły gastronomicznej, wybrał klasę cukierniczą. Edukacja nie była łatwa. Mistrz nie był skłonny do zdradzania słodkich tajników, trzeba było umieć do niego zagadać, by uchylił rąbka tajemnicy. Nie to, co dzisiaj, gdy raczej trzeba przemawiac do uczniów, by chcieli się czegokolwiek nauczyć.
- By byc dobrym cukiernikiem, nie wystarczy chcieć...Trzeba też mieć duszę artysty. Każda kompozycja to małe dzieło sztuki - mówi Adam Wykręt, którego cukiernia i piekarnia mają w Bielsku swoją renomę.
Już w roku 1978 zupełnie się usamodzielnił. - Ludzie szukali wtedy dobrych ciastek, tortów. Klienci przyjeżdżali do mnie z Żywca, bo moje wyroby im smakowały. Każdy cukiernik pilnował swoich receptur. Teraz jest inaczej. Technika posunęła się również w tej branży tak daleko, że wystarczymieć pomysł na ciekawy deser, nie trzeba odkrywać każdego jego elementu - zapewnia. - dziś łatwiej niż kiedyś być cukiernikiem. Ozdoby są gotowe, nikt nie trudzi się zrobieniem różyczki z cuktu. Uciekła z zawodu część tak niezbędnego w nim jeszcze niedawno artyzmu. Dzielę cukierników na fachowców, którzy lubią swoją pracę i wytwarzają oraz producentów, którzy mieli pieniądze, by inwestować i pracują seryjnie.
W 1985 roku pan Adam wszedł dodatkowo w branżę piekarniczą. Nie było z czego robić wymyślnych słodkości. Nie do zdobycia były nawet zwykłe rodzynki. Wówczas w cukierni u Wykręta królowały jedynie drożdżówki i pączki. Wkrótce pojawiły się za to pierwsze w mieście bagietki. Wcześniej, jeszcze przed usamodzielnieniem się, jako pierwszy wprowadził do produkcji pączki z bitą śmietaną i kokosem.
Zawsze sam czuwa nad tym, co schodzi z jego cukierni i piekarni. By nie wyjść z wprawy, robi czasem jakąś ozdobę, eksperymentuje ze smakiem śmietany czy kremu, bawi się ozdabianiem drobnych ciasteczek. Cięgle szuka nowych receptur na chleb i bułki. Obecnie pracuje nad ciemnym chlebem litewskim z prazonej mąki i chlebem ze śliwkami. Jeden z dwóch synów poszedł w ślady ojca i tak samo jak on połknął słodkiego bakcyla.
Wanda Then"
Dziennik Zachodni BIELSKO
październik 2002